Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Przedmioty z  bitewnych pól

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Dziwnym paradoksem jest to, że do ogólnego postępu technicznego w ogromnej mierze przyczyniały się rujnujące ludzki dorobek konflikty militarne. Od zarania dziejów na coraz wyższy poziom podnoszono bowiem konfrontację uzbrojenia pasywnego z bronią ofensywną.
Przedmioty  z  bitewnych  pól

Przedmioty  z  bitewnych  pól
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Przedmioty  z  bitewnych  pól
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Przedmioty  z  bitewnych  pól
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Chroniące ciała rycerzy zbroje płytowe całkowicie utraciły pierwotne znaczenie, gdy bełty udoskonalanych kusz – nie mówiąc już o kulach broni palnej – zaczęły z łatwością przebijać kosztowne kirysy, mozolnie wykuwane przez płatnerzy. W dwudziestym wieku coraz odporniejszym pancerzom czołgów tudzież innych pojazdów bojowych usiłowano natychmiast przeciwstawić nowe, znacznie skuteczniejsze typy przeciwpancernej artylerii lufowej i pocisków rakietowych. Podobnie było w powietrzu i na morzach.

Ale poza wielkimi, naukowo wspartymi poszukiwaniami coraz straszniejszej, bardziej śmiercionośnej broni, prowadzonymi w wyspecjalizowanych ośrodkach i biurach konstrukcyjnych także idący do boju zwykli żołnierze wykazywali się pomysłowością, choćby wykonując w warunkach polowych przedmioty, przydatne w ich zazwyczaj krótkim, wojennym życiu.

Te wydobywane dzisiaj z ziemi artefakty są smutną pamiątką po ludziach, którym ułatwiały w jakimś stopniu ich frontową egzystencję. Z pewnością miały też one być w przyszłości bezcennym reliktem przebytego, bojowego szlaku. Wykonywanie zapalniczki z łuski wystrzelonego naboju bądź zdobienie bogatą ornamentyką manierki lub menażki pozwalało choć na krótko oderwać się od ponurej rzeczywistości, beznadziejnego poczucia ciągłego zagrożenia śmiercią lub kalectwem.

W okolicach Zebrzydowej miejscowy rolnik w trakcie prac polowych wyorał metalowe pudełeczko. Jego dopasowane wieczko utrzymują niewielkie zawiasy, przemyślnie wkomponowane w boczne ścianki dolnej części pojemnika. Całość tworzy przedmiot prosty, ale niewątpliwie funkcjonalny – a nawet na swój sposób elegancki. Można przypuszczać, że służył on do przechowywania otrzymywanych racji tytoniu i jakichś strzępów „bumażek”, umożliwiających przygotowanie skręta.

Mimo wieloletniego przebywania w ziemi owej domniemanej papierośnicy – właściwie pojemnika na machorkę – jej stan jest na tyle dobry, że bez trudu można nawet dziś dostrzec na wieczku wygrawerowaną - zapewne czubkiem noża - pięcioramienną gwiazdę i fragmenty słabo widocznego napisu. Czytelne są jedynie pierwsze litery, umieszczone w małym prostokącie: CEP (sierżant?) i następnie EINA. Niestety, pozostała część inskrypcji uległa zatarciu.

Pudełko wykonał żołnierz sowiecki, świadczy o tym zarówno gwiazda, jak i odcyfrowana część napisu. Materiałem, który wykorzystał krasnoarmiejec, była duraluminiowa blacha. Musiała ona wcześniej służyć jako niemiecka tablica nawigacyjna, ułatwiająca prowadzenie samolotu.

Wykonując pojemnik jego konstruktor zadbał więc, by fabryczne, faszystowskie grawerunki znalazły się wewnątrz puzderka. Dlatego są one po latach bardzo dobrze zachowane i dzięki temu czytelne.

Ciasno stłoczone linie tworzą precyzyjną siatkę, opatrzoną wieloma drobnymi cyframi i napisami – miedzy innymi Flugzeit – co można rozumieć jako czas lub długość lotu. Pochodząca zapewne z rozbitej niemieckiej maszyny blacha stanowiła wymarzony materiał dla twórcy pojemniczka. Nie wiadomo jednak, w jakich okolicznościach pudełko trafiło na pola pod Zebrzydową, ani też, jak długo towarzyszyło Rosjaninowi na bitewnym szlaku.

Czy świadectwem kresu wojennej drogi innego żołnierza, tym razem Niemca, znalezionym w leśnych okopach opodal Radostawia Dolnego, jest zniszczona odłamkami niemiecka manierka, z ledwie widocznym inicjałami właściciela ? Najprawdopodobniej była przy nim, gdy jego transzeję trafił pocisk artyleryjski. Po latach pozostał tam nadal wyrwany wybuchem niewielki lej. To właśnie podziurawiona manierka może świadczyć, iż przebijające ją odłamki rozrywały także ciało właściciela. Jednej z wielu kolejnych ofiar wojny.

Na koniec ciekawostka. Opisywane w minionym tygodniu próby ustalenia typu domniemanej włoskiej Beretty, znalezionej w okolicach Nawojowa Śląskiego, otrzymały wsparcie. Dostarczono fotografię dokładnie takiego samego egzemplarza tej broni, jakim jest wydobyty z błota destrukt italiańskiego „rozpylacza”.

Przynajmniej ten aspekt opisywanej wcześniej sprawy nie budzi już wątpliwości.


Zdzisław Abramowicz



OtoDzierzoniow.pl © 2007 - 2021 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl